Skocz do zawartości

Fallen

Zbanowany

Ostatnia wygrana Fallen w Rankingu w dniu 3 Listopad

Fallen posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

942 Uzależniony

O Fallen

  • Tytuł
    Perfekcyjna pani forum!
  • Inne grupy
  • Urodziny 12.05.2001

Informacje

  • Imię
    Wiktoria
  • Płeć
    Kobieta
  • Ulubiony serwer
    TS3

Ostatnie wizyty

7,253 wyświetleń profilu
  1. #165 Pytanie na dziś.

    Jakim kolorem opisałbyś swoje życie? Dlaczego?
  2. #14 Q&A - Avix.

    1. Jak wyobrażasz sobie swoje życie za 5 lat? 2. Gdybyś miał możliwość przenieść się w czasie do jakiegokolwiek momentu zapragniesz, kiedy by to było i dlaczego? 3. O czym marzysz? 4. Gdybyś miał wymienić jedno wspomnienie, które jest dla Ciebie najważniejsze, co by to było? 5. Czy robisz w życiu, to co kochasz i co Cię inspiruje? 6. Mógłbyś opisać siebie w trzech słowach? 7. Czego się boisz? 8. Jesteś introwertykiem czy ekstrawertykiem? 9. Kto jest Twoim autorytetem? 10. Czego w sobie nie lubisz?
  3. Ktoś tu pokazał niezły poziom.

    Twoj Nick: Fallen Nick Użytkownika / Administratora: @PiteR Powod Skargi: Jakże dorosłe zachowanie na sb oraz obrażanie mnie. Taka osoba się stara o moda? Żałosne xd Dowody: Zdążyłam zrobić tylko jednego screena. Było tam również gadanie jaki to mam niski poziom, bo dodaję pytanie dnia i różne takie. Proszę o ukaranie tego niekulturalnego użytkownika Ja żadnym orangutanem nie jestem, a "wyjebać" z sieci to się go powinno. Taka osoba reprezentuje nasze serwery. Z taką właśnie kulturą. Właścicielom również bym radziła zastanowienie się czy właśnie kogoś takiego chcą na serwerze jako admina
  4. #164 Pytanie na dziś.

    Jaka jest 1 rzecz, której nie zrobiłeś w przeszłości i tego żałujesz?
  5. #163 Pytanie na dziś.

    Możesz dostać co chcesz, ale osoba, której nie lubisz dostanie dwa razy tyle. Co sobie zażyczysz?
  6. #35 Natalii ;D

    W dzisiejszym wywiadzie dowiemy się trochę o naszej redaktorce - @Natalii ;D. Miłego czytania! Pytająca - @Fallen Odpowiadająca - @Natalii ;D Witaj Natalio. Ściągnęłam Cię tutaj by dowiedzieć się o Tobie rzeczy, które chcieliby wiedzieć panowie, ale boją się zapytać. Na samym początku powiedz ile masz lat, opowiedz coś o sobie, czym się zajmujesz, interesujesz. Witaj kochana! Takie żarty już na starcie? Mmm, ten wywiad na pewno będzie udany. Wstyd się przyznać, ale mam aż 19 lat. Na co dzień studiuję administrację i pracuję. A dokładnie wygląda to tak, że od poniedziałku do środy uczęszczam na zajęcia, a od czwartku do soboty zamieniam się w tzw kobietę pracującą. Tak naprawdę mogłabym napisać, że interesuję się wszystkim po trochu, ale głównie to: prawem, polityką, gastronomią, muzyką i psychologią, Nie żartuj, młoda dupa jeszcze z Ciebie! Zacznijmy od Twoich studiów. Dlaczego wybrałaś akurat ten kierunek? Coś Ty, zaraz 20 mi wskoczy, a później już kaplica... Tylko starzeć się będę. To jest bardzo długa historia. Poszłam do liceum z tą świadomością, że świetnie napisze maturę i będę mogła składać papiery na prawo. Po pierwszym miesiącu moje marzenia legły w gruzach. Już wtedy cholernie żałowałam, że wybrałam właśnie taką szkołę. Zaczęłam kombinować co by tu zrobić żeby się przepisać, żeby przekonać rodziców. Niestety mój tata był stanowczo na NIE, nawet nie chciał tego słuchać. Stwierdził, że jak coś się zaczyna, to trzeba to skończyć. Chyba tylko on wierzył, że sobie poradzę i do końca szkoły miał nadzieję, że jego córeczka będzie studiowała, to upragnione prawo. Trochę się przeliczył. Rozmawiałam na ten temat z moją ukochaną Panią od rozszerzonego WOSu. Ona sama twierdziła, że się nadaję, że mam to coś, że jestem ogarnięta, aczkolwiek mnie to nie przekonywało. Moim zdaniem jest to bardzo ryzykowny i specyficzny kierunek oraz trzeba mieć plan B w razie gdyby nie wyszło. Nie miałam odwagi, aby skoczyć na tak głęboką wodę, a więc poszłam na specjalizację, która jest bardzo blisko z moim wyborem z przeszłości. Zresztą, prawda jest taka, że nic innego mnie nie interesowało. Brałam pod uwagę tylko kierunki humanistyczne, a z nich wszystkich wybrałam właśnie ten. Kodeksy, artykuły, to jest coś, co mnie naprawdę rajcuję. Wiem, brzmi to zabawnie, a nawet idiotycznie. Zdaję sobie z tego sprawę i nic na to nie poradzę. Nigdy nie lubiłam takiego nastawienia rodziców. Dlaczego po pierwszym miesiącu zmieniłaś nastawienie? Przez nadmiar nauki czy może przez coś innego? To też jest długa historia. W gimnazjum chodziłam do klasy SPECJALNEJ TROSKI (poważnie). Aż wstyd o tym pisać, ale cóż. Tak było. Nauczyciele niejednokrotnie przekonywali moją mamę, żeby mnie przepisała, bo się po prostu w tej klasie marnuję. Na co moja rodzicielka stwierdziła, że jest to ostatni rok, więc wytrzymam. Poziom nauczania wynosił PODŁOGA. Naprawdę był niski, a ja od zawsze mierzyłam wysoko. Idąc do liceum nie miałam pojęcia, że będzie tak strasznie. Dopiero w tej szkole zauważyłam jakie mam ogromne braki. Szczególnie w językach obcych. Na niemieckim czułam się jak debil. Mimo, że od 9 lat się go uczyłam, to nic, naprawdę NIC nie potrafiłam. Wracałam do domu z płaczem i wręcz błagałam rodziców, aby mnie przepisali do innej placówki. Myślisz, że w innych byłoby łatwiej? W końcu w większości jakiś tam poziom jest. Jak poradziłaś sobie w szkole z tak dużymi brakami? Pytam o to, gdyż osobiście Cię podziwiam. Tylko ja byłam na tyle 'szalona', żeby pójść do tego liceum. Znajomi z mojej klasy porozchodzili się, a to do technikum, a to do zawodówki. Oczywiście, zawodówka od razu odpadała, bo chciałam mieć maturę, żeby móc spełnić swe marzenie o studiowaniu prawa. Aczkolwiek zastanawiałam się też nad szkołą średnią zawodową, a mianowicie nad gastronomią. Dzisiaj miałabym i maturę i zawód. Czy tam byłoby mi lepiej? Na pewno. Raz, że byłabym w klasie z moimi koleżankami, a dwa, tam nie ma za wysokiego poziomu. Jak? Nie było łatwo. Pamiętam, że to właśnie pierwsza klasa była dla mnie najgorsza, a dokładnie pierwsze półrocze. Piłam litrami kawę i zarywałam noce, żeby się uczyć. Niestety, któregoś dnia mój organizm odmówił mi posłuszeństwa i zemdlałam. Pod koniec I semestru stało się to, czego najbardziej się obawiałam. Poprawka z niemieckiego. Dodam, że była ona moją pierwszą. Byłam załamana, dzień w dzień ryczałam. Nie chciałam chodzić do tej szkoły. Bałam się każdej kolejnej lekcji z tego języka. To był dla mnie jakiś horror. Praktycznie całe ferie spędziłam przy książkach. Musiałam nauczyć się ponad tysiąc słówek i setki zdań, żeby to zaliczyć. Byłam przygotowana na najgorsze. Na szczęście moja nauczycielka była taka kochana, że rozbiła mi cały ten semestralny sprawdzian na dwie części. Dzięki Bogu zaliczyłam to. Dopiero wtedy uwierzyłam w siebie i w swoje możliwości. I co było dalej, po tym kiedy już uwierzyłaś w siebie? Domniemam, że Twoje życie trochę się od tego momentu zmieniło. Mogłabyś nam o tym opowiedzieć? Było mi łatwiej. Ciągle dążyłam do tego, aby ukończyć tę pierwszą klasę. Oczywiście nie byłam piątkową uczennicą, ale nawet już nie patrzyłam na te oceny. Dla mnie liczyło się to, aby wszystko zaliczyć. Zmieniłam całkowicie swój tok myślenia. Nadal się uczyłam, ale już nie tyle, ile na początku. Musiałam ograniczyć kawę, a zwiększyć ilość snu i bardziej uważać na swoje zdrowie, a szczególnie na serce. Dopiero w wakacje solidnie wypoczęłam, dzięki czemu wszystko wróciło do normy. Później była druga klasa. Dużo przedmiotów mi odeszło, natomiast przybyły dwa rozszerzenia. Początek również był trudny, ale już nie tak jak w pierwszej klasie. Jak bardzo zmieniło Cię te liceum? Jakie różnice widzisz w sobie przed pójściem do tej placówki i po? Szczerze? Ciężko mi powiedzieć. Na pewno wydoroślałam. Wydaję mi się, że to było najbardziej widoczne. To się stało w trzeciej klasie. Zmieniłam się o 180 stopni. Po wakacjach wróciła całkiem inna osoba. Byłam bardziej pewna siebie, mniej się stresowałam i wiedziałam, że mimo wszystko dam radę. A jak jest teraz? Została w Tobie ta pewność siebie? Widać, że jesteś silną kobietą, ale to z pewnością nie jedyna mocna strona. Jakie masz w sobie zalety, które lubisz? Jasne, że została. Chociaż nie powiem, nadal są takie momenty, gdzie dopada mnie chwila zwątpienia. Wtedy staram się szybko spiąć pośladki, puszczam muzykę motywacyjną i żyje się dalej. Pozytywne cechy, które lubię? Ahh! Jak ja nienawidzę jak ktoś się mnie o takie rzeczy pyta. - Szczerość, ale wiem kiedy warto ugryźć się w język. Kiedyś byłam bardzo bezpośrednia i jak coś mi nie pasowało to od razu o tym mówiłam, nie zważając na konsekwencje. Wydaję mi się, że takie zachowanie było po prostu szczeniackie. - Jestem ugodowym człowiekiem. Nie lubię się kłócić, gdyż wolę żyć z ludźmi w zgodzie, albo po prostu ich omijać, niż żebym miała się z nimi 'żreć'. - Jestem bardziej rodzinna. Nie wiem jak to nazwać. Podam przykład. Zamiast pojechać gdzieś na wakacje, odpocząć, wolę zostać w domu, żeby pomóc mamie w obowiązkach domowych. * Nie boję się pracy. Jestem silną i niezależną kobietą! :D * Potrafię wybaczać, ale nigdy nie zapominam. To chyba byłoby wszystko. Naprawdę ciężko mi wymienić choć kilka tych, które w sobie lubię. Skoro już jesteśmy przy rodzinie to opowiedz nam wizję tej, którą założysz w przyszłości. Może to będzie dziwnie, ale nie mam jej. Ciężko mi to sobie wyobrazić. Zawsze jak rodzina albo znajomi o tym wspominają to ja się śmieję, że zostanę starą Panną z kotami. Ewentualnie, silną i niezależną kobietą z przystojnym sąsiadem co by tę szklaneczkę cukru pożyczył. Nie masz żadnych marzeń co do tego? Co do ilości dzieci (nie myl z kotami :D), cech swojego przyszłego męża. Ani trochę nie myślisz o tym jaką byłabyś matką bądź żoną? Już nie. Wiadomo, każda dziewczyna chce mieć cudownego męża i dwójkę idealnych dzieci. Aczkolwiek ja się pogodziłam z tym, że u mnie to marzenie należy do tych 'nierealnych' i może się nie spełnić. Dlaczego? Są rzeczy, o których wolałabym tu nie mówić. Mogę tylko powiedzieć, że jest to związane z moim zdrowiem. No dobrze. Skoro ciężko było Ci wymienić Twoje zalety to przejdźmy teraz do Twoich wad za którymi nie przepadasz. Ty to mnie chyba nie lubisz... Bywam arogancka i bezczelna. Jestem bardzo uparta, często leniwa — nienawidzę tego. Wszystko zostawiam na ostatnią chwilę. Jestem spóźnialska. Jak się z kimś umawiam na 16, to przychodzę o 16:30. Od razu chce dodać, że to nie przez makijaż, którego zazwyczaj nigdy nie robię. Po prostu jak umawiam się z kimś na 16, to za 15 idę się ubierać. 'Chwila' u mnie trwa od godziny wzwyż. Podsumowując, ja po prostu nie potrafię rozporządzać czasem. Czyli rozumiem, że jak będę się chciała z Tobą spotkać o 15, to zaplanuje na 14. Nad wieloma wadami da się pracować. Czy masz na tyle silną wolę i to robisz czy raczej akceptujesz, że są i nic z nimi nie robisz? Ja całe życie nad sobą pracuje. Każdy popełniony błąd kształtuje mój charakter. Rok temu tych było ich wiele więcej, tyle że ja ich wtedy nie potrafiłam tego dostrzec. Dla mnie było zajebiście. Dopiero gdy życie cholernie mocno mnie skopało, zrozumiałam jaka byłam głupia. Jak to mówią „Polak mądry po fakcie". Zerwałam wszelkie 'toksyczne' kontakty, wzięłam się w garść i dzisiaj jestem jaka jestem. Obecnie uczęszczasz na studia, ale jak wiadomo - kiedyś się skończą. Co chciałabyś robić po nich? Dalsza nauka czy raczej praca w zawodzie związanym z kierunkiem? Jak tak to jaka? Ohoho, proszę nie wybiegać aż tak daleko w przyszłość... Nie wiem, ale na pewno bym nie narzekała jakbym upolowała jakąś robotę w urzędzie. Zastanawiałam się nad wydziałem Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska na stanowisku ochrony zwierząt, utrzymania czystości i porządku w mieście. Może coś mi strzeli do głowy i zrobię magistra, a wtedy bym się starała o pracę w Urzędzie Stanu Cywilnego. Marzenia... Widzicie? Ze ślubem proszę się zgłaszać do Natalii! Każda ambicja jest do spełnienia. Jaką Ty masz poza wymienioną wyżej? O tak, tak! Już mam jedną parę chętną, a mianowicie: @Nicia & @Iku. ♥ Jakie mam? Ah... Dużo ich. Pozwól, że wymienię tylko dwa. #1 Chciałabym polecieć do Hiszpanii, a dokładnie na Majorkę i Gran Canarie. #2 Chciałabym się kiedyś spotkać z ludźmi, których poznałam w tym wirtualnym świecie. Oczywiście nie ze wszystkimi, bo to byłoby niemożliwe, ale z takimi najbliższymi mi mordkami. Zacznijmy od tego cieplutkiego kraju. Czemu akurat on? Co Cię w nim urzekło? Co? Jejku.. Krajobraz, ocean, morza, zatoczki, plaże, palmy, przystojni Hiszpanie! Z chęcią pokażę wam kilka zdjęć. https://imgur.com/a/Te1Yw Sami powiedzcie, czy tam nie jest pięknie? Mimo, ze nie lubię się opalać to jestem święcie przekonana, że bym wiecznie tam na plaży leżała.. Woda - plaża - drinki... Wczasy idealne! Wakacje wakacjami, ale skoro tak uwielbiasz Hiszpanię to czy wiążesz z nią jakąś przeszłość? Chciałabyś tam w przyszłości zamieszkać jeśli miałabyś szansę? Jestem za bardzo przywiązana do rodziny. Wątpię, że byłabym w stanie rzucić wszystko i tam zamieszkać..Co prawda, jakbym miała taką możliwość to ojeju... Nie wiem, ciężko mi sobie to wyobrazić... Wiem, że na 99,9% te marzenie spełnię i przynajmniej raz w życiu odwiedzę te wyspy. Serdecznie polecam, gdyż jest to cudowny kraj, który sama osobiście również kocham! Co do drugiego punktu Twojej wypowiedzi. Spotkałaś kiedyś już kogoś poznanego w internecie? Jeśli to to jak było, a jeśli nie to jak to sobie wyobrażasz? Wiem, że świetny jest... Tak, dwa lata temu spotkałam się z kolegą, którego 4 lata wcześniej poznałam na tych 'czatach GG'. Jak było? Szczerze nie pamiętam. Bez szału. On był z kolegą, więc to spotkanie trwało zaledwie 15 minut. Rok później okazało się, że on zamieszkał w moim mieście i gdzieś mnie tam zobaczył jak wracałam do domu. Napisał do mnie na fejsbukach, zapytał czy wyjdę, a ja się zgodziłam... Piwko, spacer. Ogólnie było świetnie. W końcu mogliśmy normalnie i bez pośpiechu porozmawiać. I jak to potoczyło się dalej? Nie różniły się wasze rozmowy od tych w internecie? Nie czułaś się dziwnie, niekomfortowo? Na pierwszym spotkaniu było mega sztywno i dziwnie. Dodatkowo ciągle jego kolega nas pospieszał. Kiedyś mi obiecał, że jak się spotkamy, to mnie tak cholernie mocno przytuli i ku mojemu zdziwieniu pamiętał o tym i to zrobił. Co do rozmów, czy się różniły? Nie wydaje mi się. Mimo różnicy wieku naprawdę świetnie się dogadywaliśmy nie tylko w świecie wirtualnym, ale również w realnym. Te niekończące się rozmowy, śmieszki. Jedynie do czego mogłabym się przyczepić, to do tego, że swojej dziewczynie nakłamał. Powiedział, że idzie z kolegą na piwo. Czułam się dziwnie, ale to była jego sprawa. Jak wrócił do domu to i tak miał ostrą jazdę, bo jego kobieta się jakoś o tym dowiedziała... Po tej akcji kontakt nam się urwał. Napisał dopiero wtedy gdy nie miał z kim pogadać. Poszliśmy na długi spacer, pokazałam mu trochę miasta, a raczej obrzeża. On mi się wygadał, ja mu. Było spoko. Kontakt znowu się urwał. Dopiero jakiś czas temu się odezwał i to też tylko po to, żeby poinformować mnie, że już nie mieszka w Nowej Soli oraz, że już nie jest z tą dziewczyną, bo go zdradziła i różne takie pierdoły. Jaką widzisz różnicę w przyjaźniach internetowych oraz realnych? Bardzo dużo się dla Ciebie różnią czy raczej traktujesz je tak samo? Tylko taką, że nie mogę z takimi osobami wyjść na miasto, porozmawiać w cztery oczy czy nawet przytulić, wtedy kiedy tego potrzebuję. Wydaję mi się, że przyjaźnie w sieci bywają bardziej trwałe niż te w życiu realnym. Czasami było tak, że mój internetowy przyjaciel poświęcał mi więcej czasu niż przyjaciele z mojego otoczenia... Czemu uważasz, że są trwalsze? W końcu nie czuje się tego ciepła. Tego, że ktoś jest obok. W dzisiejszych czasach wszystko dzieje się w internecie. Nawet te realne przyjaźnie, nie są w pełni realne. Mamy XXI wiek. Wsiadasz w pociąg i zaraz możesz te ciepło poczuć. Ja trafiłam na taką osobę, że o każdej porze dnia i nocy mogłam na niego liczyć. Siedział i rozmawiał ze mną 8 godzin bez przerwy, bo tego potrzebowałam. Mimo, ze był zmęczony, że miał ciężki dzień, on i tak stawiał mnie na pierwszym miejscu. Jak u mnie się waliło on już wsiadał w auto i chciał jechać, tylko po to, żeby mnie pocieszyć, żeby być obok. Z tą osobą znam się już 7 lat, mieliśmy wzloty i upadki, ale nadal ten kontakt jest. Moje 'realne przyjaciółki' mieszkają 25 minut ode mnie (pieszo). Ciężko którejkolwiek było przyjść gdy czułam się naprawdę źle. Tylko do butelki były pierwsze. To przykre, ale prawdziwe. Tak samo u mojej siostry. Już mija 3 rok jak ma przyjaciółkę, którą poznała przez internet. W tym roku ona była u nas na wakacjach, za rok jedzie moja siostra. Mimo, ze dzieli je spoko kilometrów, to są dla siebie najważniejsze. Jasne, mają 'przyjaciół realnych', ale pielęgnują tą swoją wirtualną. I jeżeli taka znajomość przetrwa tę rozłąkę, to przetrwa wszystko. To jest podobnie jak ze związkami na odległość. Skoro już przy tym jesteśmy to co uważasz o zakochaniu się przez internet? Możliwe czy według Ciebie nie? Oczywiście, że jest możliwe! Moim zdaniem, taka miłość jest naprawdę cudowna, ale trudna. Mimo, że w moim domu o tym się nie mówi to moi rodzice również żyli ze sobą na odległość i to jeszcze przed ślubem. Mój tata musiał odbyć służbę wojskową, a więc widywali się kilka razy do roku. W tym roku, dokładnie 24 grudnia 'stuknie' im 25 lat małżeństwa z czego przez ostatnie 10, ojciec pracował za granicą. Tak, to również zalicza się do tego rodzaju miłości. Nadal się kochają, nadal wspierają i nadal są razem. "Odległość traci na znaczeniu gdy przez Twoje ciało przechodzi fala ciepła na samą myśl, że ktoś czeka na Ciebie z tęsknotą w oczach, bo tylko Ty wypełniasz jego pustkę dnia." Dzisiaj każdy z nas ma internet, możemy rozmawiać 24/7, a spotkanie to kwestia dogadania się. Dlaczego więc taki związek miałby nie mieć racji bytu? Uważam, że to jest piękne jest jak ktoś zakochuję się w Twojej osobowości, a nie tylko w wyglądzie zewnętrznym. Ceni Twoje poczucie humoru, a nie piękne ciało. "Odległość powinna dzielić tylko ciała, nie serca. " Prawdą jest, że taki związek wymaga dojrzałości i wielu wyrzeczeń. Niekiedy trzeba odmówić sobie wyjścia ze znajomymi na piwo tylko po to, żeby móc porozmawiać z ukochaną osobą przez telefon, czy coś podobnego. Trzeba ufać sobie bezgranicznie, rozmawiać szczerze na każdy temat. Rozwiązywać wspólnie problemy. Jestem tego świadoma, że dbanie o uczucie i rozwijanie ich na odległość nie jest najprostszym zadaniem. Wiem również, że tęsknota potrafi być frustrująca i wyczerpująca. Aczkolwiek jeżeli komuś na tym zależy i jest gotowy na to wszystko o czym wyżej wspomniałam, to prawdopodobieństwo przetrwania takiego związku wzrasta. "Pisz i mów mi o wszystkim, wtedy będziemy razem - będąc osobno." Idealnie napisane. Zdarzyło Ci się kiedyś poczuć do kogoś coś w świecie wirtualnym? Zauroczyć się, zakochać? Czy mi się zdarzyło? Jasne, że tak, ale nic więcej na ten temat powiedzieć nie mogę, a raczej nie chce. Byłam młoda, głupia i jeszcze ludzi nie znałam. Gdyby zdarzyło Ci się tak na dzień dzisiejszy, jak byś postąpiła? Kurde liczyłam na szybką zmianę tematu, ahh! No okey, odpowiem. Zdarzyło mi się jakiś czas temu. Trwa to już ponad dwa miesiące. Na początku nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli. Ja? Zakochać się? Nie, to nie możliwe. Przecież ja nie potrafię. No ale niestety, albo stety, ten gruby dzieciak w pampersie strzelił do mnie i to bardzo celnie. Szczerze mówiąc nie jest łatwo, ale staram się nie poddawać. Nie będę ściemniać, miałam już pierwsze chwile zwątpienia, chciałam po prostu tym wszystkim pi#rdolnąć. Czemu więc tego nie zrobiłam? Nie wiem, nie potrafiłam. Przez pewien czas w ogóle nie potrafiliśmy ze sobą rozmawiać. Każda rozmowa kończyła się kłótnią. Nawzajem się obwinialiśmy o całą tę sytuację. Dopiero za którymś razem udało nam się normalnie pogadać. Pogodziliśmy się i wszystko wróciło do normy, ale ile nerwów przy tym straciliśmy to już chyba nasze. Miłość taka piękna, czyż nie? Zamierzacie podjąć jakieś kroki w tym kierunku? W sensie zamieszkanie gdzieś bliżej siebie, spotykanie się częste? Zmiana miejsca zamieszkania? Kurde, stop! Za szybko! Ja jestem jeszcze młoda, muszę ukończyć studia. Jeżeli to przetrwa te 3 lata, to kto wie... Może kiedyś. Co do spotkań, trochę ciężko to zorganizować. On ma przed sobą maturę, a ja pierwsze zaliczenia i prace. Aczkolwiek wierze, że damy rade i razem coś wymyślimy. W takim razie życzę powodzenia jak i również szczęścia! Mówisz, że pracujesz. Na jakim stanowisku i wygląda to wszystko? Dziękuję. Pracuję w zakładzie wielobranżowym. Nie mam określonego stanowiska pracy, po prostu robię to co mi karzą. Zazwyczaj pomagam przy transporcie. Co prawda robotą marzeń to nie jest, no ale nie narzekam. Ważne że płacą i że mogę przychodzić kiedy chcę. Uczęszczać do niej kiedy chcesz? W jakim sensie? Pracuję tylko 3 dni w tygodniu. Mogę przyjść później albo wyjść wcześniej i nikt nie będzie mi robił z tego powodu wyrzutów. Tak samo mogę iść do niej, ale jeżeli nie chcę to nie muszę. Muszę tylko wcześniej szefa poinformować. Czyli widzę, że nie jest tak źle. Wróćmy jeszcze na chwilę do studiów czemu wybrałaś te blisko siebie? Hajs się zgadza, a więc nie narzekam! Głównie to z powodów finansowych. Ciężko byłoby mi się odnaleźć w nowym mieście. Normalna praca i szkoła? Nie wiem czy dałabym radę to wszystko ogarnąć. Od razu widać, że jesteś ogarniętą osobą, która twardo stąpa po ziemi. Myślisz, że nie poradziłabyś sobie? Pewnie z czasem bym to jakoś ogarnęła, ale mimo wszystko nie chciałam rodzicom dokładać kolejnych kosztów. Pracowanie pracowaniem, ale bez ich pomocy na pewno bym sobie nie poradziła. Wiele osób jest przywiązanych do rodziny i zazwyczaj jak się wyprowadza to i tak zostaje w tym samym mieście. Jesteś jedną z takich osób czy raczej jesteś osobą co chętnie zamieszkałaby w innym mieście? Niestety, albo i stety jestem jedną z takich osób co by wszystko dla bliskich zrobiła. Przed 18-stką zawsze powtarzałam: "Jak skończę 18 lat to znajdę prace i się w końcu wyprowadzę. Będę miała święty spokój". Niedługo wskoczy mi 20, a ja nadal z nimi mieszkam i w sumie nigdzie się nie wybieram. Nie czujesz się dziwnie z tym, że w pewnym sensie jesteś kontrolowana przez rodziców? Gdybyś mieszkała sama to nie musisz się komuś spowiadać, a tu jednak wartowałoby powiadomić. Ani trochę. Kocham ich bardzo. Wiem, że się o mnie martwią, ale czy mnie kontrolują? Już nie. Po drugie, ja nie czuję się jeszcze na tyle odpowiedzialna aby zamieszkać sama. Mieszkając tutaj mogę pomóc mamie przy obowiązkach domowych, przypilnować, żeby zadbała o swoje zdrowie i takie tam... ^^ Czyli widzę, że córeczka rodziców. Przejdźmy do Twoich zainteresować. Co lubisz robić w czasie wolnym? Noo można tak powiedzieć. Hmm... Gotować, piec różnego rodzaju ciasta, ciasteczka... Po prostu kocham to robić i nie chcę się chwalić, ale nawet dobrze mi to wychodzi. Szczególnie pieczenie! Co prawda sama za słodkim nie przepadam, ale lubię to robić dla innych. Kocham również słuchać muzyki, pisać z ludźmi, śmieszkować. Ludzie przez to często uważają mnie za nienormalną, a nawet głupią. No cóż ja mogę na to poradzić? Współczuję im braku dystansu do siebie i świata. Smutne jest to, że niektórzy wszystko biorą na poważnie i nie mają za grosz poczucia humoru. Trzeba być wyluzowanym, a nie spinać się jak plandeka na żuku... Jak jest ciepło, uwielbiam jeździć na rowerze, wychodzić ze znajomymi. Co prawda rzadko się to zdarza, bo moje znajome mieszkają trochę ode mnie, ale mimo to to lubię. Dystans do siebie to bardzo dobra cecha. Jak myślisz, czemu tak mało osób ją ma i podchodzą do świata tak poważnie? Szczerze mówiąc nie wiem, ale im współczuję. Nigdy nie podchodziłam do świata poważnie. Zawsze potrafiłam się z siebie śmiać, żartować. Byłam i jestem wesołą dziewczyną. Może ktoś mi powie, że jestem mało dojrzała. Okey. Tylko ja wiem kiedy można pożartować, a kiedy trzeba być poważnym. Współczuję takim ludziom. Co uważasz o takich osobach, które mają przysłowiowy "kij w dupie"? Co mogłabyś o nich powiedzieć? Co mogę o nich powiedzieć? Ehh... Tak jak już wyżej napisałam, współczuję takim ludziom. Co to za życie? Wiecznie z kijem w dupie. Ani się pośmiać, ani nic. Trzeba uważać na słowa, żeby zaraz ich nie urazić. Najśmieszniejsze jest to, że tacy ludzie uważają się za cholernie inteligentnych i dojrzałych. XDD Chyba nie wiedzą, że to właśnie osoby mądre posiadają ogromny dystans do siebie. Trzeba wyluzować, i tak wszyscy kiedyś umrzemy... No nic, może kiedyś będzie mniej takich osób. Przejdźmy teraz do tematu cs'a. Jak długo w niego grasz i co zapoczątkowało Twoją przygodę z tą grą? Oby... W CSa grałam już w gimnazjum. Może nie jakoś nałogowo, ale od czasu do czasu. Kuzynostwo uczyło mnie podstaw, ale dosyć szybko mi się to znudziło. Dopiero w drugiej/trzeciej klasie liceum naprawdę mnie to wciągnęło. Może dlatego, że trafiłam na fajny serwer z naprawdę spoko ludźmi? Pewnie tak. Na początku moja gra polegała na trollowaniu ludzi. Uwielbiałam ich po prostu wk#rwiać. Z czasem mi się to znudziło. Nie zmienia to faktu, że potrafiłam grać po 8-10 godzin dziennie. Muszę przyznać, że jeżeli chodzi o moje umiejętności, to nadal jestem BOTEM. Bronię się tym, że grałam dla przyjemności, a nie statystyk. xD Tak, tak. Tłumacz się! Jak trafiłaś na gh i czemu zostałaś na stałe? Przez moją kochaną mordeczkę @Donek ツ. Nasza poprzednia sieć się rozpadła. Chciałam całkowicie z tym skończyć, ale Donek mówi, że tu jest zajebista atmosfera, zajebiści ludzie, no i BUM jestem. Przywitałam się ładnie, fajnie mnie przyjęli. Później było gorzej, no ale.. Początki zawsze bywają trudne. Później poznałam takiego patusa @Fallen. Może znasz. Taka lamuska, jest opiekunką redakcji. Później jeszcze kilka innych, fajnych osób... Nie, nie znam lamusa. Obecnie jesteś redaktorką. Skąd wzięła się Twoja miłość do pisania i jak długo trwa? Nie znasz? Pewnie niedługo poznasz, czepia się o wszystko. No poważnie.. Patus. Obecnie redaktorka, a zaraz będę ZIELONĄ. Teraz tak poważnie. Miłość do pisania trwa już z 8 lat. Zajawkę złapałam mniej więcej w podstawówce. Zapisałam się do gazetki szkolnej i jak na ten wiek szło mi dobrze. To nie jest moje stwierdzenie, a nauczycieli (Chwalę się). W gimnazjum dalej kontynuowałam swoją przygodę z dziennikarstwem, aczkolwiek już nie z takim zapałem jak wcześniej. No wiesz, gimba. Taka dorosła byłam, a w głowie sieczka. Po roku mi się to znudziło. Wolałam pisać w swoim zeszycie jakieś wiersze, opowiadania, a nawet teksty piosenek. Dopiero w liceum założyłam bloga. Prowadziłam go regularnie przez dwa lata. To był mój 'elektroniczny pamiętnik'. Zakładając go nawet nie myślałam o tym, że ktoś będzie chciał czytać moje 'życiowe wypociny'. W sumie, nawet mi na tym nie zależało. Po prostu czułam potrzebę się komuś wygadać, to siadałam i 'tworzyłam' nowy wpis. Czemu od tego odeszłaś? Znudziło Ci się czy może był jakiś inny powód? Od dziennikarstwa? Przejadło mi się to. Przestałam się tym interesować. Już nie chciało mi się zostawać po godzinach w szkole. A od bloga? W końcu prowadziłaś go sporo czasu. Brak czasu oraz chęci. Już nie czułam tej potrzeby co kiedyś. Zakończyłam pewien etap w swoim życiu, który wiązał się z nim. Chciałam po prostu zapomnieć o swojej przeszłości, o tym co było, co się mi przydarzyło. Ta strone ciągle mi o tym przypominała, dlatego też ją 'zamknęłam'. Nie żałujesz tej decyzji? Nie masz czasami chęci by tam wrócić? Nie! Trzeba iść do przodu, a nie ciągle stać w miejscu i rozdrapywać stare rany. Dobre podejście. Póki co zajmujesz tylko jedno stanowisko. Zamierzasz może aplikować na inne? Na moderatora. (XD) Nie no, tak poważnie, to nie. Jestem redaktorką i to mi w zupełności wystarcza. Nie nadaję się na inne, wyższe stanowiska. Może kiedyś zmienisz zdanie. Wywiad niestety już brnie ku końcowi. Chciałabyś może kogoś pozdrowić bądź dodać parę słów od siebie? Pozdrawiam wszystkie prawilne mordki! Ten kto był dzielny i przeczytał cały wywiad ma u mnie piwo, a nawet BIMBER! No co? Ja nie postawię? Jasne, że postawię! Kocham was wszystkich, jesteście cudowni! PISS (POKÓJ!)
  7. #162 Pytanie na dziś.

    Gołębiem, bo srałabym na wszystkich ludzi, których nie lubię
  8. #162 Pytanie na dziś.

    Jakim zwierzęciem chciałbyś być i dlaczego?
  9. #2 Ciekawostki o nickach!

    Super jest ta seria
  10. Imię: Wiktoria Wiek: 16 Staż na forum: Od 6 stycznia Ile dziennie możesz poświęcić czasu na forum: Dosyć sporo. W godzinach szkolnych siedzę na forum na telefonie, a po szkole mam sporo wolnego czasu, który spędzam przy komputerze, na forum. Znajomość ortografii i interpunkcji [0/10]: 8/10 W czym chciałbyś pomoc: Chcę pomóc utrzymywać porządek na forum, rozwiązywać spory między użytkownikami oraz zamykać stare tematy by użytkownicy nie bawili się w archeologów i nie odkopywali ich. Dlaczego ty?: Jestem osobą komunikatywną i bez problemu umiem porozumieć się w grupie co chociażby widać po moim kontakcie z redaktorami. Szybko uczę się nowych rzeczy, więc wierzę, że z lekką pomocą dam rade. Spełniam wymagania (podane wyżej)?: Jasne, że tak. 7 Reklam sieci (reklamy z bota są nie uwzględniane) http://strikezone.eu/index.php?/topic/348-greenhazepl/ - oczekuje na potwierdzenie. http://cs-soplica.com/topic/210985-greenhazepl/ http://www.kuleczky.pl/index.php?/topic/85141-greenhazepl/ http://katujemy.eu/index.php?/topic/24234-greenhazepl/ http://pobyku.com/topic/74551-greenhazepl/ http://cs-ultra.pl/topic/135625-greenhazepl/ http://cs-olsztyn.pl/greenhazepl-vt34201.htm#81182
  11. #161 Pytanie na dziś.

    Jaki jest Twój cel?
  12. Proszę o przeczytanie króciutkiej notki na końcu. Miłego czytania. Dzień zaczynał się jak każdy inne. @someone chciał zrobić sobie na śniadanie swoje ukochane i idealne arbuzy, ale zapomniał, że wszystkie zjadł poprzedniego dnia. Ubrał się cieplutko, gdyż była zima, a następnie wyruszył do sklepu. Kiedy był już na miejscu i wędrował między półkami, podszedł do niego @Jaszczur, który zaproponował mu oddanie GreenHaze w zamian za trzy skiny w lolu. @someone nie zgodził się, ponieważ swoje wszystkie oszczędności wolał wydać na arbuzy, które były dla niego najważniejsze. Wszystko to widział @AviX., który od razy poszedł podkablować na policji próbę sprzedania nielegalnej działalności. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ - Witam, chciałbym zgłosić przestępstwo. - Dzień dobry. Oficer dyżurny @Profesor. #team_Barti., słucham, o co Panu chodzi? @AviX. rozpoczął wyjaśnianie całej sytuacji związanej z @Jaszczur oraz @someone. Mówił dużo oraz bardzo długo. Parokrotnie prosił o przerwę w celu wypicia odrobiny wody. Kiedy przekazał całość policjantowi powiedział: - To wszystko, jak Pan widzi, ciężka sprawa i mam nadzieję, że zajmiecie się tym natychmiast. @Profesor. #team_Barti. popatrzył na niego zmęczonym wzrokiem. Była to jego 13 godzina służby i tego dnia przeprowadził już kilka podobnych rozmów do tej. Prawdę mówiąc na większość ostatniego zeznania nie zwrócił uwagi. Musiał jednak jakoś zareagować, gdyż obawiał się reakcji komendant @Fallen na ewentualną skargę. - Rozumiem Pana bardzo dobrze i w pełni popieram. Niestety jest już późno i musimy poczekać do rana, aż będę mógł przekazać sprawę do odpowiednich organów ścigania. Dlatego jedyną opcją jest złożenie pisemnego zeznania. Mam nadzieję, że nie ma z tym problemu? No pewnie, że jest. Nie po to mam opinię najlepszej "konfitury" w mieście, aby stać przez godzinę i powtarzać to co przed chwilą powiedziałem, nawet jeśli tym razem mam to zapisać... Zamiast tego jednak powiedział - Oczywiście, że nie. Proszę powiedzieć co mam zrobić. Musimy powstrzymać tych złych ludzi! @Profesor. #team_Barti. odetchnął z ulgą. Tym razem obeszło się bez kłótni z obywatelem. To był jeden z nielicznych przypadków gdy wykorzystał swój wyższy stopień. Zmusiło go do tego zmęczenie fizyczne jak i psychiczne, nie jest łatwo zajmować się posterunkiem o tej godzinie, ale od czego ma się podwładnych? - @Natalii ;D, mogłabyś wytłumaczyć Panu procedurę działania w takiej sytuacji oraz pomóc przy zapisie zeznania? - Oczywiście, odpowiedziała. Młoda stażystka zachowała pokerową twarz chociaż i ona miała dość tego dnia. Zależy jej na pracy w tym mieście, więc nie ma zamiaru okazać nawet najmniejszej słabości. Zdaje sobie sprawę, że obok są też inni stażyści, a miejsc pracy nie wystarczy dla każdego z nich. - Proszę podejść tutaj do komputera. Oto dokument, który należy wypełnić. Jeśli nie potrafi go Pan obsługiwać mogę zrobić to sama, chyba że... - Myślę, że dam sobie radę - przerwał jej podrażniony @AviX. - Samemu powinno pójść mi szybciej, procedurę znam, to nie jest mój pierwszy raz. Pani może zająć się swoimi zadaniami. - I nie zwracać mi głowy głupim gadaniem - pomyślał. Czy to zawsze będzie tak wyglądało? Może powinnam wybrać inny zawód. Dziennikarstwo, to byłoby ciekawe. Cholera, dlaczego skusiłam się na tę wcześniejszą emeryturę... - Dobrze, nie musi się Pan spieszyć. W razie czego jestem obok. @AviX.owi nie spodobało się małe zaangażowanie tych ludzi, jednak również nie okazał zdenerwowania pomimo tego, że ledwo powstrzymywał swoje ręce przed drżeniem. Po 30 minutach było po wszystkim. Z zadowoleniem popatrzył na swoje dzieło, a w myślach dodał - Tak, to jest piękne. Nie rozumiem dlaczego sąsiedzi nie lubią mnie z tego powodu. Po prostu nie doceniają tego co robię dla świata! Tak, kiedyś zmienią zdanie. - To już całość. Oczekuję, że jutro dopadniecie tych bydlaków, którzy nie szanują legalnych transakcji. - Tak będzie. Nie musi się Pan martwić, odpowiedział @Profesor. #team_Barti.. Kątem oka zauważył jednak, że @AviX. popełnił błąd. W kilku miejscach przed znakiem interpunkcyjnym dodał spację. Sprawiało to, że całe zeznanie było nieważne. Mężczyzna postanowił, że.... ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ pokaże, to swojej stażystce. - @Natalii ;D Mogłabyś rzucić na to okiem? - zapytał, wskazując na monitor. - Oczywiście, że tak. - Delikatnie się uśmiechnęła. Najchętniej by mu odmówiła, ale przecież ta praca... Usiadła przed komputerem. @Profesor. #team_Barti. pokazywał palcem wszystkie błędy jakie zauważył, kiwał przy tym głową oraz coś tłumaczył. @AviX. stał zirytowany, bo nie wiedział co się dzieje, aż w końcu spytał zdenerwowanym głosem. - To wszystko? Mogę już iść? Zajmiecie się tym? - Proszę cierpliwie czekać, nie widzi Pan, że rozmawiamy? - warknął. - @Natalii ;D stwierdziła - Nie możemy przymknąć na to oko? Ja zaraz to poprawię, niech on już idzie, bo żyć nam nie da. Przychodzi tutaj przynajmniej dwa razy w tygodniu i zawsze jest to samo. - Spojrzała się na 'świadka'. @Profesor. #team_Barti. spojrzał na nią - W sumie, masz rację. Wydrukuj to, niech złoży swój podpis. - Powiedział stanowczo. - I niech już spi#rdala - Dodał pod nosem. @Natalii ;D zrobiła, tak jak jej kazano. Położyła wydrukowane zeznanie i długopis. - Proszę się w tym miejscu podpisać. @AviX. podszedł do biurka i złożył parafkę. @Profesor. #team_Barti. wziął to do ręki i jeszcze raz przejrzał. - Wszystko się zgadza, a więc Panu już dziękujemy i tak, na pewno się tym zajmiemy. Do widzenia! - powiedział zmęczony. Gdy tylko @AviX. opuścił komisariat, @Natalii ;D i @Profesor. #team_Barti. odetchnęli z ulgą. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ @AviX. wracając do domu wpadł w szał przemyśleń. Zaczął zastanawiać się dlaczego tylko on zajmuję się "ratowaniem świata", a inni ludzie nie przywiązują do tego żadnej wagi. Męczyły go też myśli o tym, że ciągle jest niedoceniany i odpychany przez resztę. Chciał aby w końcu ktoś zauważył jego starania i podziękował za to co robi. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ @AviX. poszedł na policję i nakablował na wszystkich swoich znajomych. Sytuacja została nagłośniona w telewizji. Oglądając wiadomości TVP zobaczył, że w jednym dniu weszło do policji prawie siedem tysięcy notowań. Był to największy wynik w historii świata, jednak w telewizji był tylko @Profesor. #team_Barti., który chwalił się tym osiągnięciem. Wkurwiony @AviX. podał program do sądu o kłamstwo i tym samym otrzymał rozgłos w całej Polsce. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ W ciągu następnych kilku dni wiele się działo. Ta dwójka stała się najpopularniejszymi ludźmi w kraju. O ile jeden z nich otrzymał pochwałę od "góry", a w kuluarach mówiło się nawet o awansie, to drugi niekoniecznie otoczony był pozytywnymi emocjami. Wiele osób wytykało @AviX.'owi, że zdradził swoich przyjaciół, a chęć sławy okazała się silniejsza od ludzkich odruchów. Inni natomiast uważali, że mężczyzna żadnych przyjaciół nie miał, więc nic nie stracił. Policja zajęta tak wieloma sprawami nie potrafiła ustalić, która z nich jest najważniejsza. Dlatego też pierwsza z nich, a mianowicie ta dotycząca @Jaszczur'a oraz @someone odeszła jak na razie w zapomnienie. Czwartek, godzina 11:00, gdzieś pod posterunkiem w Radomiu. W jednym z zaparkowanych samochodów siedział chłopak. Na pierwszy rzut oka nieco skacowany. Okulary zakrywają oczy, a blada skóra odbija promienie słoneczne. To @Jaszczur czekający na swojego informatora. Miał pojawić się już 20 minut temu, a nigdzie go nie ma. W głowie właściciela sieci GreenHaze zaczęły pojawiać się pierwsze przejawy paniki. - Cholera, wiedziałem, że to zły pomysł. Na pewno odkryli nasze powiązania i teraz wyciągają z niej wszystkie informacje. Głupek ze mnie, trzeba było wyjechać od razu, zostawić wszystko i teraz popijać zimny alkohol na jednej z Polskich wysp... Może nawet poszedłbym na ryby, to byłoby... Nie dokończył swojej myśli gdyż ktoś otworzył drzwi jego samochodu. Zaskoczony rozlał resztkę kawy na swoje spodnie. - Spokojnie @Jaszczur, to tylko ja. Masz też dla mnie, hmm? Kawa? Przecież wiesz, że najbardziej lubię herbatę... No nic, na pewno nie chcesz otworzyć okna? Wyglądasz jakbyś miał zwrócić ostatniego kebaba, którego zjadłeś. - Ciszej! Nie używaj mojego imienia!! Ktoś może nas usłyszeć. - A tak, zapomniałam. Zacznijmy od początku. Wszystko w porządku Lordzie Kruszwil? - Dziewczyna ledwo powstrzymywała się od śmiechu. -Darujmy sobie ten wstęp Fall... to znaczy Konfliktowa. Opowiadaj co ten @AviX. wam dokładnie przekazał. Mam wypłacić wszystkie donejty i uciekać czy mam jakieś szanse się z tego wywinąć? - Na razie nic się nie dzieje. Wszyscy są zajęci innymi sprawami, a raczej swoimi sprawami. Ten konfident wyjawił wszystko i na wszystkich. Panuje chaos i chyba nic nie działa poprawnie. Myślę, że ani jedna z tych spraw nie zostanie załatwiona w najbliższym czasie. Fallen spojrzała na Jaszczura. Dostrzegła ulgę na jego twarzy. Postanowiła to wykorzystać. - Jednak może być problem. Wasza sprawa była pierwsza, a to oznacza, że ktoś może zechcieć ją doprowadzić do końca. Słyszałam, że pewien detektyw z miasta obok jest nią bardzo zainteresowany. To niejaki @Iku.... Maniak, całymi dniami siedzi w sieci i sprawdza wszystko co dotyczy Ciebie. - Też o nim słyszałem, ale niezbyt wiele. Znam za to Ciebie i wiem, że mówisz mi to specjalnie. Czego chcesz? Połowy zysków od donatorów? Pieniędzy z vipów? Musisz wiedzieć, że nie ma tego dużo. Większość przepiłem i wydałem na "śmieciowe" jedzenie. Mimo wszystko jakoś się dogadamy. Potrafisz coś zrobić w tej sprawie? - Hah, nie zależy mi na Twoich pieniądzach. I tak, dogadamy się. Co do rozwiązania - mam pewną znajomą, której znajoma zna się bardzo dobrze z @Iku.. - Kto to? - Moja znajoma? Obecnie nie powinna Cię interesować. A dziewczyna, o której mówię to @Nicia Przy odrobinie starań pomoże nam odciągnąć natrętnego detektywa od Ciebie. - Raczej od Nas. Ty też jesteś w to zamieszana, nie zapominaj o tym Konfliktowa. - Tak, tak, a teraz przejdźmy do konkretów. Pomogę Ci jeśli Ty... ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Pomożesz mi w jednej sprawie. Mam problem z dwoma natrętami. Chodzi o @SyneG# i @Aut vincere, aut mori. Muszę ich zlikwidować. - Czym ci zawinili? - Spytał zszokowany Lord. - Wczoraj w nocy napadli na sieciowe magazyny i ukradli cały zapas bimbru - Odpowiedziała wściekła. - I nic mi nie zostawili. Faktycznie musimy ich załatwić. Po tych słowach @Fallen aka Konfliktowa wyszła, na odchodne mówiąc "Jesteśmy w kontakcie". Tymczasem gdzieś w tajnej melinie @Aut vincere, aut mori i @SyneG# konsumowali swą zdobycz. - Mmm, ale ten bimber jest mocny - Powiedział Aut. - Najmocniejszy jaki w życiu piłem i cały tylko dla nas. Po chwili usłyszeli jak ktoś buszuje na zewnątrz. Do środka wparowali... ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~♥~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Za udział w zabawie chcę bardzo podziękować: @someone, @Aut vincere, aut mori, @Natalii ;D, @AviX. oraz @Nicia (i troszku sobie, bo też brałam w tym udział) Tekst jest oddzielany liniami byście mogli zgadywać, który kawałek tekstu jest czyj! Osoby piszące, proszę o nie przekazywanie między sobą oraz nie pisanie w poście, że akurat ten jest wasz Niech będzie to uczciwa zabawa! Jeśli ktoś z was chce wziąć dalszy udział w zabawie i napisać wspólnymi siłami kolejną część to proszę się do mnie zgłosić na pw! Miłego wieczorku
  13. #160 Pytanie na dziś.

    @Pyskata., @SyneG#, @Queito Umiecie czytać? "Z jaką SŁAWNĄ osobą chciałbyś pójść na kolację?" Póki co wasze posty można wziąć jako niezwiązane z tematem.

×